Dane osobowe – sprzedam, tanio !!!

Po co komu dane osobowe, czyli po co je w ogóle strzeżemy na tle wszechobecnej informatyzacji i portali społecznościowych. Lepiej być uczciwym i podawać nasze dane osobowe każdemu kto o to poprosi. Czy aby na pewno?

Pozornie bezwartościowe w życiu codziennym dane takie jak numer telefonu czy adres mailowy, są tak naprawdę bardzo wartościowym towarem w dobie globalnej cyfryzacji. Nie jest już niczym nadzwyczajnym dokonywanie zakupów za pomocą Internetu czy płacenie rachunków za pośrednictwem wirtualnego Banku.

Logowanie się do portali społecznościowych za pomocą loginu i hasła stało się dla niektórych codziennością i dopóki nikt nieuprawniony nie ma naszych danych czujemy się względnie bezpiecznie, jednak co się stanie jak ktoś zdobędzie nasze dane niekoniecznie w celach nam sprzyjających. Przykładowo baza danych osobowych pacjentów, chorych na określoną chorobę jest bezcenna dla firmy farmaceutycznej szukającej nabywców swojego nowego leku. Zbiór danych osobowych inwestorów poszukujących nowej inwestycji jest żyłą złota dla przedsiębiorców planujących nową inwestycje ale nie mających kapitału. Baza danych osobowych klientów jednego sklepu internetowego jest skarbem dla takiego samego konkurencyjnego sklepu. Przykłady można wymieniać w nieskończoność. Źródłem wartości naszych danych osobowych nie są tak naprawdę same dane ale informacja z nimi powiązana jak np. nasze dane osobowe + nasza historia przeglądanych stron w Internecie lub dane osobowe + historia naszych zakupów itd.

Kolejnym celem polowania na dane osobowe jest kradzież, czyli posiadając np. informacje z kart kredytowych możemy nimi płacić w sieci, znając hasła dostępu do bankowości elektronicznej oraz dodatkowe zabezpieczenia banku możemy robić przelewy cudzymi pieniędzmi. Wszystkie tego rodzaju przestępstwa związane z danymi osobowymi są tzw. kradzieżą tożsamości, czyli po prostu ktoś podszywa się pod nas dokonując jakichś czynności bez naszej wiedzy.

Najpopularniejszym w ostatnim czasie sposobem na zdobycie naszych danych jest po prostu śledzenie naszej aktywności na portalach społecznościowych. Powiedzenie, że „jak cię nie ma na Facebooku to nie istniejesz” nabiera nowego znaczenia. Wystarczy, że w otwartej (czyli publicznie dostępnej) dyskusji podamy np. imię naszego psa czy kota lub datę naszego ślubu i sami stajemy się źródłem złamania dostępu do naszych kont, jak pokazują statystyki jednymi z najczęściej używanych haseł przez internautów są „123456789” lub „qwertyuiop”, czyli po prostu ciąg klawiszy na klawiaturze, nie są też rzadkością hasła typu „admin1” czy „haslo1”. Wracając do tematu wszelkie informacje udzielone przez nas w wirtualnej przestrzeni publicznej stają się potencjalnym źródłem informacji o nas, które w powiązaniu z naszymi danymi osobowymi stają się przedmiotem obrotu.

Nie tylko Internet pozwala na szpiegowanie nas, poza światem wirtualnym również możemy paść ofiarą kradzieży tożsamości. Wystarczy spojrzeć ilu z nas ma w domu niszczarki… na pewno nie jest to sprzęt pierwszej potrzeby. Często korespondencje reklamową i każdą inną wyrzucamy do kosza na śmieci i zapominamy o tym. Wystarczy, że znajdzie się ktoś na tyle zdeterminowany by pogrzebać trochę w naszym śmietniku i z pewnością znajdzie sporo danych osobowych, naszych, naszej rodziny… często również informacje o naszej zdolności kredytowej na podstawie oferty przedstawionej przez nasz bank, informację o naszym stanie zdrowia z wyrzuconych wyników badań jak też tonę innych pozornie nieistotnych informacji.

Z powyższego opisu wynikałoby, że musimy się zamknąć w bunkrze, nie korzystać z Internetu ani telefonów komórkowych i najlepiej traktować całą korespondencje do nas jako ściśle tajną. Dostępność naszych danych osobowych jest skutkiem globalizacji i informatyzacji, jest to nieunikniony proces, jednak naszym celem jest nie ułatwianie nikomu wykorzystania naszych danych.

Jeżeli bagatelizujemy takie zabezpieczenia jak hasło do forum czy portalu społecznościowego to nie oczekujmy, że będziemy bezpieczni. Analogicznie, jeżeli publicznie udostępniamy informacje o sobie, o naszych preferencjach czy potrzebach stajemy się celem działu marketingu personalnego nie jednej firmy, a co najmniej kilku. Potem jesteśmy zaskoczeni, że nasz telefon się „urywa” od akwizytorów, a nasza skrzynka pocztowa pęka w szwach od spamu mimo zabezpieczeń antyspamowych.

-
Udostępnij na: -

Najpopularniejsze

Najnowsze


Administrator
02 lutego 2013

Zapisz się na biuletyn

  • Najważniejsze informacje
  • Nowości, narzędzia, gratisy
  • Raz w miesiącu